Czekając na Gepperta
Dostałem od redakcji okładkę nowego "Art & Business", więc numer jest już zapewne w sprzedaży. Z mojej strony znajdą w nim Państwo felieton (o tym, czy albumy ze sztuką były dla mojego - "transformacji" - pokolenia ostatnim ogniwem syndromu zbieractwa opakowań po tzw. "zachodnich dobrach" i co z tego wynika), tekst o Instytucie Awangardy oraz bardzo krytyczną - zapowiem - relację z wystawy Viva Mexico! (Zachęta). Pozdrawiam.

Okładka listopadowego "Art & Business" [Grzegorz Kowalski, Kompozycja manipulacyjna, 1966, (fragment)]
Etykiety: Drobne
7 Comments:
Mam pytanie
w tekscie "Starosci wydawnicze" w art & businessie wspominasz o "Teorii awangardy"
masz na mysli Petera Burgera?
wydane w polsce w 2006, warto kupic?
pozdrawiam
tak, o Burgerze. no jasne, że warto
pozdr
k
dzieki
to wydało, universitas krakow
tylko najlepsze ze na ich stronie nie ma
ale w necie widzialem po okolo 30zł
co bys polecil z nowych krajowych wydawnictw? tych dobrych?
pozdrawiam serdecznie:)
ranciere'a, nadchodzącego ranciere'a (ha!art) i antykwariaty ;)
pozdr
K
wielkie dzieki za szybkosc w odpowiedzi
wlasnie wydrukow recenzje z obiegu
zaraz czytam
a na stronie universitas widzialem nieco ciekawych tytułów
znasz te wydawnictwa?
z zakresu teorii fotografii, estetyki
co polecasz?
pozdrawiam:)
Szanowny Panie Jakubie!
Pana teksty w "Arcie" nieco mnie rozczarowały. Dokładnie - nie powaliły na kolana, nie pobudziły intelektualnie, nawet nie zbulwersowały - po prostu odechciewa się. Zawód tym większy, że na tle reszty piszących tam autorów - okazów archiwalnych pokroju inż. Michalaka - Mamonia? - dotąd wyróżniał się Pan raczej na korzyść. Cóż, to prawda, że "Viva Mexico!" to po prostu żenada i nieporozumienie urządzone za pieniądze podatników, ale odnoszę wrażenie, że Panu najbardziej przeszkadzała kłopotliwa formuła "zbiorowej wystawy narodowej", zmuszającej krytyka do zamieszczenia w swojej recenzji katalogu dzieł i artystów. Cóż, matrosa żizn' nie poema... W sumie wystawa zła, a Pan ma prawo toczyć swoją prywatną wojnę z Zachętą - może wyniknie z tego coś dobrego.
Znacznie bardziej zaniepokoił mnie jednak tekst o Instytucie Awangardy - napisał Pan płaski panegiryk na cześć FGF. W inscenizacji pracowni, mającej moim zdaniem taką samą rangę co Izba Pamięci Wincentego Pola w Sobieszewie, brakowało tylko nadmuchiwanej kukły Krasińskiego, podobnej do dmuchanych naturalnej wielkości lal Jana Pawła II, jakie fanatyczni przedstawiciele pokolenia .jpg zabierają na swoje spędy mszalne. Nie oszukujmy się - rekonstrukcja pracowni to po prostu inscenizacja,teatrzyk dokumentujący (chyba głównie) pijackie deluzje Krasińskiego. To mógł Pan zjechać. Ale nie - zły to ptak, co własne gniazdo kala - czyż nie? Jednym słowem, jest jak w wierszu Grochowiaka: bunt nie przemija, bunt się ustatecznia. Dotąd do końca nie wiedziałem, o co Panu chodzi, teraz już wiem. A to, że po głowie chodzi mi stara piosenka: pije Kuba do Jakuba (Juliana Ziółkowskiego), to już całkiem inna bajka.
Kreślę się z pozdrowieniami:
Emanuel Skarbek
Panie ES!
No strasznie mi przykro.
Pisze Pan: "odnoszę wrażenie, że Panu najbardziej przeszkadzała kłopotliwa formuła "zbiorowej wystawy narodowej".
Trafnie, trafnie, tym bardziej, że mój tekst zaczyna sie od słów: "Nie lubię pokazów zbiorowych o wspólnym mianowniku wielkości platformy wiertniczej, a wśród nich szczególnie nie lubię tak zwanych „wystaw narodowych”."
Co do IA. "panegiryk na cześć FGF"? Zawstydza mnie Pan subtelnością analizy. Tam na tarasie jest też taki pawilon, może Pan dostrzegł?
Co do "innych bajek" - proszę nie kłopotać się zaszczycaniem mnie nimi.
"pijackie deluzje"? o , tu już jest Pan niegrzeczny.
Ciao w takim razie!
K
Prześlij komentarz
<< Home